Sondowanie

Robienie sondy to inaczej określając sondowanie dynamiczne dpl. Tutaj wspomagaliśmy się prętami okrągłymi o długości dziesięciu decymetrów. Pierwsza z nich zakończona była czymś podobnym do grotu strzały i ten grot właśnie określa się sondą. Od góry w miarę potrzeb dodawane są kolejne tyczki, wszystkie z podziałkami dziesięciocentymetrowymi. Na wierzchu najwyższej z tyczek zainstalowana była blokada, do której dostawialiśmy ostatnią tyczkę, dla odmiany już nie wkręcaną. Na nią nasuwa się szcześcio kilogramowy metalowy klocek, zwany mało profesjonalnie babą, który upuszczaliśmy z odległości jednego metra. W efekcie grot wbijał się w powierzchnię, a my obserwowaliśmy jak dużo uderzeń babą jest niezbędnych do przebicia jednej podziałki. Na podstawie tego można precyzyjnie ustalić rodzaj gruntu, który sprawdzaliśmy.

 

Muszę stwierdzić, iż choć do badań geologicznych konieczna jest niesłychanie fachowa wiedza, to jednak właściwe odwierty miały charakter roboty fizycznej. Jest to bez dwóch zdań genialne odskoczenie od codziennego marnowania dnia przy internecie i pracy mniej fizycznej, choć na sto procent nie jestem pewien, czy dałbym radę pracować w ten sposób non stop. No ale w gruncie rzeczy niewiele znam takich zawodów, które nie unikały wad. Doświadczenie niewątpliwie było bardzo ciekawe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *